Instagram dla restauracji: plan contentu na miesiąc (z przykładami)
Publikujesz na Instagramie, ale rezerwacji nie przybywa? Problem nie w tym że za mało postujesz — tylko w tym CO wrzucasz. Oto konkretny plan na 30 dni z przykładami które działają.
Google, social, lokalne kampanie
Publikujesz na Instagramie, ale rezerwacji nie przybywa? Problem nie w tym że za mało postujesz — tylko w tym CO wrzucasz. Oto konkretny plan na 30 dni z przykładami które działają.
Piątek przed Walentynkami. 60 rezerwacji, trzy no-showy, dwa stoliki po 40 minut opóźnienia i kelnerka która właśnie się rozpłakała w serwisówce. Brzmi znajomo? Oto jak zrobić to inaczej — bez chaosu, bez nadgodzin, bez walki na wykrwawienie.
Wydajesz 3000 zł miesięcznie na reklamę i nie wiesz czy to działa? Większość restauracji mierzy reach i polubienia — czyli dokładnie to, co nie przekłada się na cash w kasie. Czas to zmienić.
Obiad to 30% przychodu, ale 60% stolików świeci pustkami między 12 a 15? Nie jesteś sam. Problem w tym, że większość restauracji promuje lunch tak samo — i właśnie dlatego to nie działa.
Zainwestowałeś 500 zł w reklamę na Facebooku i przyszło... trzech gości. Znasz to? Problem nie leży w budżecie, tylko w tym, że Meta pokazała Twoją restaurację ludziom z połowy województwa. Oto jak ustawić kampanię tak, żeby dotrzeć do tych, którzy faktycznie mogą do Ciebie przyjść.
Wrzucasz Stories codziennie i masz 20 wyświetleń? Albo robisz je raz na jakiś czas, gdy przypominasz sobie o Instagramie? Tutaj nie chodzi o częstotliwość — chodzi o to, że robisz je źle. A właściwie: robisz je tak, jakby to było zadanie do odhaczenia.
Zadzwonił do Ciebie influencer z 50 tysiącami obserwujących. Chce darmowy obiad za post. Brzmi jak okazja? Czekaj. Zanim powiesz tak, przeczytaj to — bo większość takich współprac kończy się zdjęciem na Instagramie i kompletnie niczym więcej.
Masz 200 gości dziennie i zero adresów e-mail? Tracisz pieniądze. Każdy gość który wychodzi bez zostawienia kontaktu to stracona szansa na kolejną wizytę. Dobra wiadomość: da się to zmienić w tydzień.
14 lutego to piątek. Masz pełną rezerwację od dwóch tygodni albo pusto i panikę. Różnica? To co robisz w styczniu, nie 10 lutego. Konkretny plan na miesiąc przed — żadnej teorii, same ruchy.
Wieczór tematyczny, degustacja, kolacja zamknięta — planujesz event i modlisz się żeby przyszli goście. Większość eventów w restauracjach nie wypala, bo zaczynasz od złego końca. Sprawdź co robią ci, którym się udaje.
Twoja restauracja nie pokazuje się w Google Maps? Albo pokazuje się gdzieś na trzeciej stronie, pod kebabem który zamknął się pół roku temu? Mam dla Ciebie newsa: lokalne SEO to nie czarna magia. To konkretne kroki, które możesz zrobić dziś.
Masz sezonowe danie, kupiłeś świeże produkty, wrzuciłeś do menu i... cisza. Goście zamawiają to co zawsze. Nie chodzi o to żeby mieć sezonowe pozycje — chodzi o to żeby je sprzedawać. A to wymaga więcej niż tylko wpisania dania w karcie.
Twoja konkurencja już tam jest. Zbija miliony wyświetleń na filmikach po 15 sekund, nagranych na telefon. Bez budżetu, bez agencji, bez skomplikowanej strategii. A Ty wciąż myślisz że TikTok to nie dla Twojej restauracji?
Nie masz kasy na reklamę? Większość najlepszych restauracji w Trójmieście też nie miała na początku. Problem nie jest w budżecie — problem jest w tym, że nikt Cię nie zauważa. A to da się naprawić nawet za zero złotych.
Wszyscy mówią o Instagramie. Tymczasem email ma trzy razy wyższy ROI i nie zależy od algorytmu. Problem w tym, że 90% restauracji robi to źle albo wcale.
Otwierasz Instagram swojej restauracji i widzisz 47 obserwujących. Połowa to rodzina, reszta to boty. Brzmi znajomo? Większość restauracji popełnia te same błędy w pierwszych miesiącach. Oto co naprawdę działa.
Masz 2000 obserwujących i zero rezerwacji z Instagrama? Problem nie leży w zasięgach. Leży w tym, że publikujesz nie to co trzeba. Oto co naprawdę działa — bez influencerów i płatnych kampanii.
Bez lajków dla lajków. Konkretne treści, które przyciągają gości, a nie followersów.
Trzy szablony, które działają, i jeden, którego lepiej nigdy nie używać.