Email marketing w gastronomii — czy to jeszcze działa i jak robić to dobrze
Wszyscy mówią o Instagramie. Tymczasem email ma trzy razy wyższy ROI i nie zależy od algorytmu. Problem w tym, że 90% restauracji robi to źle albo wcale.
Wszyscy patrzą na Instagram, a email przynosi trzy razy więcej
Rozmawiałem niedawno z właścicielem restauracji w Gdańsku. "Marek, po co mi newsletter? Mam 15 tysięcy na Instagramie." Zapytałem ile osób widzi jego posty. "No... 800, może 1200 jeśli dobrze pójdzie."
Teraz zgadnij ile osób otwiera jego maile.
Zero. Bo ich nie wysyła.
A Tomek z Wrocławia, który ma 2 tysiące adresów email i restaurację o połowę mniejszą? Wysyła newsletter raz w tygodniu. Otwarcia 28%. Każdy mail to średnio 4-6 rezerwacji. Bez płacenia za zasięg.
To nie jest pojedynczy przypadek. Email marketing w gastronomii działa. Problem w tym, że większość robi to tak, że ludzie się wypisują po pierwszym mailu.
Dlaczego restauracje nie wysyłają maili
Znam trzy wymówki:
**"Nikt tego nie czyta"** — bo wysyłasz ogłoszenie o nowym menu raz na kwartał. Gdyby Twój znajomy pisał do Ciebie raz na trzy miesiące tylko żeby coś sprzedać, też byś nie odpisywał.
**"Nie mam bazy"** — masz kilkadziesiąt rezerwacji tygodniowo i nie zbierasz emaili? Każda rezerwacja to jeden adres. Za trzy miesiące masz 300. Za rok ponad tysiąc.
**"Nie wiem co pisać"** — a co mówisz gościom przy stoliku? Co polecasz? Czym się ekscytujesz w kuchni? O czym gadasz z teamem? To wszystko jest treścią.
Email marketing nie jest trudny. Jest po prostu inny niż social media. I wymaga myślenia.
Co robić żeby to działało
Zapomnij o newsletterze "jak z banku". Nikt nie chce czytać formalnego komunikatu o zmianie godzin otwarcia z logo w nagłówku i stopką prawną jak testament.
Ludzie chcą wiedzieć co słychać. Co nowego. Dlaczego powinni przyjść właśnie teraz.
**Zbieraj adresy przy każdej okazji**
Rezerwacja? Email.
Zamówienie na wynos przez telefon? "Mogę prosić o email do potwierdzenia?"
System rezerwacji online? Automatycznie.
Karta rabatowa czy program lojalnościowy? Warunek to email.
Po trzech miesiącach masz bazę. Nie musisz mieć 10 tysięcy. 500 aktywnych adresów to wystarczy żeby zacząć.
**Wysyłaj regularnie, nie sporadycznie**
Raz w tygodniu. Zawsze w ten sam dzień, mniej więcej o tej samej porze. Wtorkowe poranki działają dobrze — ludzie planują weekend, myślą gdzie pójść na kolację w piątek.
Jeśli znikasz na miesiąc i nagle wysyłasz że masz promocję — wyglądasz jak spamer. Jeśli piszesz co tydzień, stajesz się częścią rutyny.
**Jeden mail = jedna rzecz**
Nie rób newslettera gdzie jest: nowe danie, zmiana godzin, konkurencja na Facebooku, życzenia urodzinowe dla szefa kuchni i informacja o rekrutacji.
Jeden temat. Jedna wiadomość. Jeden CTA (call to action).
Przykłady:
Prosto. Konkretnie. Z powodem żeby kliknąć.
**Pisz jak człowiek, nie jak korporacja**
To jest Twoja restauracja. Mów swoim głosem.
Zamiast: *"Szanowni Państwo, uprzejmie informujemy że w naszej ofercie pojawiła się nowa pozycja"*
Spróbuj: *"Cześć! Dostaliśmy dzikie grzyby z Kaszub i szef zrobił coś co musisz spróbować zanim się skończą. Serio, mamy tego na dwa dni max."*
Którego maila chcesz przeczytać?
**Daj coś za zapisanie się**
Nikt nie da Ci emaila za nic. Zaoferuj:
To nie musi być wielka zniżka. Ma być powód.
Czego nie robić
**Nie kupuj baz emailowych.** To spam, nic innego. Trafisz do zakładki "promocje" albo prosto do kosza. A jeśli przesadzisz — ktoś zgłosi Cię jako spam i Twoja domena trafi na czarną listę.
**Nie wysyłaj z osobistego Gmaila ręcznie do 200 osób w BCC.** To nie skala. Użyj Mailchimp, GetResponse, FreshMail — cokolwiek co ma statystyki i szablon.
**Nie pisz tylko kiedy masz promocję.** Jeśli każdy mail to "20% rabatu" to za miesiąc nikt nie przyjdzie bez rabatu. Email to kontakt, nie ulotka promocyjna.
**Nie zalewaj.** Raz w tygodniu to maksimum dla restauracji. Dwa razy jeśli dzieje się coś wyjątkowego. Trzy maile tygodniowo to granica po której ludzie zaczynają się wypisywać.
Jak mierzyć czy to ma sens
Trzy liczby:
**Open rate (otwarcia)** — 20-30% to dobry wynik w gastronomii. Poniżej 15%? Zmieniaj tytuły maili.
**Click-through rate (kliknięcia)** — 3-8% to norma. Mniej? Popraw CTA albo ofertę w mailu.
**Ile osób przychodzi** — najważniejsza metryka. Możesz to śledzić prosiąc przy rezerwacji "skąd o nas?" albo używając unikalnych kodów rabatowych w mailach.
Jeśli wysyłasz mail do 500 osób, 150 go otwiera, 30 klika i 5 rezerwuje — to 5 stolików więcej niż byś miał bez maila. Koszt? 15 minut na napisanie + może 50 zł miesięcznie za narzędzie.
Liczysz ile to średnio daje obrotu? Teraz powiedz że się nie opłaca.
Od czego zacząć w przyszłym tygodniu
Nie musisz mieć perfekcyjnej strategii. Zacznij od podstaw:
1. Zbieraj emaile przy rezerwacjach (dziś, nie jutro)
2. Wybierz narzędzie (Mailchimp ma darmowy plan do 500 kontaktów)
3. Wyślij pierwszy mail w przyszły wtorek — opowiedz co nowego u Ciebie
Tyle.
Za miesiąc będziesz mieć pierwszą setkę adresów i zobaczysz jak to działa. Za trzy będziesz mieć wyniki których nie da Instagram.
Platformy będą zmieniać algorytmy. Zasięgi będą spadać. Facebook będzie chciał więcej pieniędzy za reklamy.
Email? Email jest Twój. Wysyłasz kiedy chcesz, do kogo chcesz, bez pytania algorytmu o zgodę.
Tak się buduje relację z gościem. Nie postem co dwa dni. Mailem raz w tygodniu.