Jak zdobyć pierwszych 1000 followersów dla restauracji (bez budżetu na reklamy)
Otwierasz Instagram swojej restauracji i widzisz 47 obserwujących. Połowa to rodzina, reszta to boty. Brzmi znajomo? Większość restauracji popełnia te same błędy w pierwszych miesiącach. Oto co naprawdę działa.
Nikt nie obserwuje restauracji która dopiero startuje
Otwierasz profil na Instagramie. Wrzucasz zdjęcia potraw. Hashtagi #food #restaurant #gdansk. I... cisza.
47 obserwujących po trzech tygodniach. Twoja mama, kuzynka, trzech znajomych z branży i chyba kilkanaście botów oferujących followersów za 50 złotych.
Pytanie nie brzmi "dlaczego nikt nie obserwuje" — pytanie brzmi "dlaczego ktokolwiek miałby obserwować restaurację którą jeszcze nie zna".
Nikt nie szuka Twojego profilu. Nikt nie wpisuje nazwy Twojej restauracji w wyszukiwarkę. Bo jeszcze nie wiedzą że istniejesz.
Więc zamiast czekać aż przyjdą do Ciebie, idziesz tam gdzie już są.
Zacznij od ludzi którzy już u Ciebie jedzą
Pierwszych 200-300 obserwujących to nie będą przypadkowi ludzie z internetu.
To będą Twoi goście.
I nie, nie chodzi o tabliczkę "Obserwuj nas na Instagramie" przy kasie. Tego nikt nie czyta.
Chodzi o to:
**Każdy gość który robi zdjęcie jedzenia = potencjalny follower.** Podchodzisz, pytasz czy fajnie wyszło. Mówisz że mogą Cię oznaczyć na Instagramie. I dajesz coś w zamian — kawę na wynos, małą przystawkę, cokolwiek co kosztuje złotówkę a buduje relację.
W menu QR-kod nie tylko z kartą, ale z linkiem do profilu. Przy stoliku, nie na końcu menu gdzie nikt tego nie widzi.
Na paragonie dopisane: "Daj znać jak smakowało @nazwa_restauracji".
To brzmi banalnie? Może. Ale 90% restauracji tego nie robi systematycznie. A to daje 5-10 nowych obserwujących dziennie z zerowym budżetem.
Geolokalizacja to Twój największy sojusznik
Ludzie wrzucają stories z restauracji. Oznaczają lokalizację. I tu jest haczyk:
**Ty musisz monitorować tę geolokalizację codziennie.**
Wchodzisz w swoją lokalizację na Instagramie. Widzisz kto wrzucił zdjęcie z Twojej restauracji. Repostujesz to na stories z tagiem osoby + dzięki.
Dwie rzeczy się dzieją:
1. Osoba która dostała repost czuje się doceniona. Zostaje Twoim obserwującym.
2. Jej znajomi widzą Twoją restaurację i myślą "o, tu trzeba zajrzeć".
Robisz to raz dziennie. Zajmuje 10 minut. Po miesiącu masz z tego 100-150 organicznych obserwujących.
I jeszcze jedna rzecz: **Poproś wszystkich w zespole żeby ustawili lokalizację restauracji w swoich prywatnych profilach.** Jak wrzucają zdjęcia z pracy, automatycznie kierują ruch na Twoją geolokalizację.
Content nie musi być profesjonalny — musi być prawdziwy
Najgorsze co możesz zrobić to robić tylko estetyczne zdjęcia potraw na białym tle.
Ludzie nie obserwują menu. Obserwują miejsca.
Pokaż co się dzieje za kulisami:
To nie musi być wyreżyserowane. Telefon w ręku, pionowe video, zero montażu.
**Autentyczność bije jakość 10:0** w przypadku lokalnych restauracji.
Znasz tę restaurację w Twojej okolicy która ma 3000 followersów a zdjęcia robią telefonem? To nie przypadek. Ludzie czują że tam są prawdziwi ludzie, nie agencja marketingowa.
Współpraca z mikro-influencerami (ale nie tak jak myślisz)
Zapomnij o ludziach z 50 tysiącami followersów. Nie będą Cię promować za darmowy obiad. A jak zapłacisz, to jeden post kosztuje więcej niż wynajęcie billboardu.
Szukasz ludzi z 800-3000 obserwujących którzy:
Jak ich znaleźć? Sprawdzasz kto oznacza inne restauracje w okolicy. Kto pojawia się w lokalizacjach Twoich konkurentów.
Piszesz wiadomość: "Hej, widzę że lubisz dobrze zjeść w [nazwa miasta]. Chciałbym żebyś spróbował naszego [coś charakterystycznego]. Jeśli uznasz że warto, daj znać ludziom. Jeśli nie — nie ma problemu, feedback też jest cenny."
Bez zobowiązań. Bez wymuszania tagu.
Z dziesięciu osób trzy się nie odezwą. Cztery przyjdą i nic nie wrzucą. Ale te trzy które wrzucą? Przyprowadzą Ci 30-50 nowych obserwujących. Bo ich znajomi ufają rekomendacji, nie reklamie.
Hashtagi — używaj lokalnych, nie globalnych
#food ma 500 milionów postów. Twoje zdjęcie zobaczy może 12 osób przez 8 sekund.
#restauracjagdansk — 8 tysięcy postów. Konkurencja mniejsza, ludzie którzy szukają — konkretni.
Używaj:
Max 10 hashtagów. Połowa lokalna, połowa branżowa.
I jeszcze jedno: **zmieniaj je co tydzień**. Instagram nie lubi jak wklejasz te same 15 hashtagów pod każdym postem. Algorytm traktuje to jako spam.
Pierwsze 1000 to nie sprint, to serial
Nie zdobędziesz 1000 obserwujących w miesiąc. Chyba że zapłacisz za boty, ale co z tego? 1000 botów nie przyjdzie do restauracji.
Realistyczny scenariusz:
Cztery miesiące systematycznej pracy. 10-15 minut dziennie.
Nie musisz mieć grafika. Nie musisz płacić za reklamy. Musisz być konsekwentny i autentyczny.
Większa część restauracji odpada po trzech tygodniach bo "to nie działa". Działa. Tylko nie od razu.
Co zrobisz jutro
Konkretnie:
1. Sprawdź geolokalizację swojej restauracji i zrób repost jednego stories
2. Dodaj QR-kod z linkiem do profilu przy kasie
3. Znajdź trzy lokalne hashtagi które mają 3-15 tysięcy postów
4. Wrzuć jedno stories z kuchni — cokolwiek co dzieje się teraz
I powtórz to pojutrze.
Po tygodniu zobaczysz różnicę. Po miesiącu będziesz miał 200 obserwujących. Po czterech przejdziesz tysiąc.
Nie dlatego że to jakaś magia. Tylko dlatego że 90% restauracji się poddaje wcześniej.