Nowy artykuł · 28.04.2026
PL/EN·
Restauracja od Kuchni
Branżowy backstage gastronomii
Zarządzanie restauracją

Food cost w restauracji — jak go liczyć i gdzie tracisz kasę

38% food costu to dobrze czy źle? Spoiler: to nie ma znaczenia, jeśli nie wiesz co z tą liczbą zrobić. Większość restauracji liczy food cost źle albo wcale — i właśnie dlatego traci pieniądze każdego miesiąca.

M
Marek Rosa
Redaktor Naczelny
26 maja 2026 8 min czytania

Liczba która nic nie znaczy


Rozmawiałem ostatnio z właścicielem bistro w Trójmieście. Mówi: "Mam 32% food costu, więc jest OK, nie?" Pytam: jak liczysz? "No, zebrałem faktury za produkty, podzieliłem przez przychód z jedzenia." I tu jest problem.


Bo food cost sam w sobie to tylko liczba. Może być piękny, okrągły, mieszczący się w normie — i dalej możesz tracić tysiące złotych miesięcznie. Widziałem restauracje z 28% food costem na papierze i minusem na koncie. I widziałem takie z 42%, które zarabiały lepiej niż konkurencja.


Dlaczego? Bo nie chodzi o samą liczbę. Chodzi o to co się na nią składa i co z nią robisz.


Jak naprawdę liczyć food cost


**Food cost = (koszt produktów spożywczych / przychód ze sprzedaży jedzenia) × 100%**


Proste, prawda? Tylko że diabeł tkwi w szczegółach.


**Po pierwsze — koszt produktów.**


Nie bierz tylko faktur z miesiąca. To nie działa. Musisz wziąć:

  • Stan magazynu na początek miesiąca
  • Dodać zakupy w miesiącu
  • Odjąć stan magazynu na koniec miesiąca

  • Dopiero to daje rzeczywisty koszt produktów które faktycznie zostały zużyte. Bo możesz kupić za 20 tysięcy w ostatnim tygodniu, ale to pójdzie do magazynu i zostanie użyte w następnym miesiącu. Bez inwentaryzacji liczysz w ciemno.


    **Po drugie — przychód.**


    Sam przychód ze sprzedaży jedzenia. Bez napojów. Bez alkoholu. Bez serwisu cateringowego jeś�li rozliczasz go inaczej.


    Platformy dostawowe? Tutaj większość robi błąd. Masz dwie opcje:

    1. Liczyć przychód po prowizji (co faktycznie wpłynęło)

    2. Liczyć prowizję jako koszt operacyjny


    Wybierz jedną i trzymaj się jej. Ale nigdy nie mieszaj — inaczej porównujesz gruszki z jabłkami.


    Gdzie naprawdę tracisz (i tego nie widzisz)


    Waste którego nie mierzysz


    Każdy mówi o waste. Mało kto go liczy.


    Proste pytanie: ile dokładnie wyrzuciliście w tym tygodniu? Ile kosztował ten marynowany bakłażan który stał trzy dni i poszedł do kosza? Ile było tych porcji krewetek które się nie sprzedały?


    Jeśli nie masz notatnika (albo lepiej — arkusza) gdzie kuchnia wpisuje co idzie do śmieci, tracisz 3-5% food costu na ślepo. Przy 50 tysiącach przychodu miesięcznie to 1500-2500 złotych które po prostu wyrzucasz.


    Czasem dosłownie.


    Porcjowanie na oko


    Kucharz gotuje "jak czuje". 180 gram, 220 gram, różnie wychodzi. Przy burgerze to może kilka złotych różnicy. Przy tarterze z tuńczyka to już 8-12 złotych na porcji.


    Mnożysz razy 200 porcji w miesiącu. Mnożysz razy wszystkie pozycje gdzie dajecie premium składniki. I nagle wychodzi że dopłacasz do każdego gościa który zamawia twoje bestsellery.


    Waga kuchenna i porcjówki to nie fanaberia. To podstawa.


    Złodziejstwo i "darmowe" jedzenie


    Nie lubię tego tematu, ale musimy o nim mówić.


    Personel je w pracy. To normalne. Pytanie czy jest kontrolowane. Bo różnica między "posiłkiem służbowym" a "każdy bierze co chce kiedy chce" to 2-4% food costu. Miesięcznie tysiąc złotych lub więcej.


    Darmowe jedzenie dla znajomych. Poprawki dań "na koszt firmy". Składniki które wychodzą tylnym wyjściem. Brzmi dramatycznie? Sprawdź inwentaryzację. Porównaj zużycie składników z tym co pokazuje system sprzedaży. Jeśli różnica to więcej niż 5% — masz problem.


    Food cost dla konkretnych dań (tego nikt nie robi)


    Wiesz jaki food cost ma twoja pizza margherita? A burger? A danie dnia?


    Nie średnią w lokalu. Konkretnie dla tego jednego dania.


    Bez tego nie wiesz co naprawdę zarabia, a co jest na minusie. Widziałem menu gdzie trzy najpopularniejsze pozycje miały food cost 48-52%. Właściciel był dumny z obrotów. Ale każda sprzedaż tych dań go zubożała.


    Policz to raz — dla każdej pozycji w menu. Weź recepturę, wycen składniki według aktualnych cen zakupu, podziel przez cenę sprzedaży. To jest jedna godzina roboty dla managera. I może okazać się że twój bestseller cię zjada.


    Co zrobić z tą wiedzą


    **Pierwszy krok: zacznij mierzyć.**


    Inwentaryzacja raz w miesiącu. Na początek nie musi być co do grama — ważniejsze żeby była w ogóle i żeby była regularnie.


    **Drugi krok: policz food cost dla top 10 dań.**


    Te które sprzedają się najczęściej. Jeśli tam jest problem — masz największą dziurę do załatania.


    **Trzeci krok: ustal zasady i egzekwuj.**


    Porcjowanie wagą. Waste w notatniku. Posiłki dla personelu według ustalonych reguł. Nie musisz być złym facetem — musisz być konsekwentny.


    I sprawdź czy ceny w menu nadal mają sens. Bo może je ustalałeś dwa lata temu, a koszty składników poszły w górę o 30%. Twój food cost też.


    Jaki food cost jest dobry?


    Zależy od typu lokalu.


    **Fine dining / premium:** 28-35%

    **Bistro / casual dining:** 30-38%

    **Pizza / burgery:** 25-32%

    **Bar / food court:** 32-42%


    Ale to tylko benchmark. Możesz mieć 40% i zarabiać świetnie, jeśli kontrolujesz koszty operacyjne i masz obrót. Możesz mieć 28% i ledwo wiązać koniec z końcem, jeśli waste zjada ci marżę.


    Na koniec: food cost to nie jest wskaźnik który "masz" i tyle. To narzędzie. Sprawdzasz go regularnie, reagujesz na zmiany, szukasz gdzie można poprawić. Jak ciśnienie — raz na jakiś czas trzeba zmierzyć, żeby wiedzieć czy wszystko gra.


    Aktualne przepisy dotyczące inwentaryzacji i ewidencji towarów sprawdź u księgowego lub w oficjalnych źródłach.

    od kuchni
    Newsletter · co czwartek o 8:00

    Jedna konkretna porada
    tygodniowo.

    Bez spamu. Bez teorii. Raz w tygodniu wysyłamy praktyczną wskazówkę dla gastronomii — od managerów dla managerów.

    3 800+ subskrybentów·Open rate 62%·Wypisz się 1 kliknięciem